Canis



#poezja #fraszka
Młody malarz wypił rozpuszczalnik
- będę wizje swe malował!
suchym pędzlem zmieszał gęstą farbę
Ma malować... wykorkował  :P








GeoDiament
#grafika komputerowa








HenitoKisou
#grafika #rysunek


Portrety
#grafika #rysunek







Kronoss
#muzyka






lilith666_vip
#poezja
Prorok

Ku ziemi, ku wodzie, ku ogniu pochwały
Natura się skrzywia, we własnym odbiciu
Na piedestale męczeństwa ludzkości
Wzniesione fanfary śmierci…
Front wyzwolenia tak mały…
Przygasły ku krzyżu i krwi za puste nic, za ból.
Gdzieś koniec, gdzieś narodziny początku
Spalone ciała na stosie dumy
Droga wolności, jego imieniem spisana
Wyjdź mu naprzeciw, napluj mu w twarz
Męczennik, rozpustnik w chaosie zrodzony
Gnij w swym zwycięstwie i tak jesteś martwy…
Chrzczę nienawiść, w imię Twej śmierci
Serce przeżarte, na dnie kielicha
Agonia umysłu martwego proroka
Spijam w ekstazie półboską ciecz...
Rozdarte ciało ulewa swą krew
Rytuał dzieła… oto jest symbol
W śmierci jest życie, w życiu jest śmierć
To imię źródła, mej własnej istoty…

Tekst wykorzystany w utoworze Anthem - Prorok (klik)




#poezja
Ja

Kiedy będziesz szła lasem córeczo,
I natkniesz się na drzewo bez liści,
Z połamanymi gałęziami,bez kory,
I korzeniami umarłymi bez wody
Pomyśl,że tak wyglądam ja:
Drzewo bez życia,obumarłe z tęsknoty...
Za tobą...




#proza
List samobócy

26 Lis 2006-pisownia orginalna zachowana.

wciaz mowi mi mama,wypomina,ze wyrzeklam sie domu rodzinnego,tych wzruszen kiedy milosc podchodzi pod gardlo tylko po to by isc droga szeptunek..........a teraz martwi mnie puste miejsce przy stole,buty o ktorych mowie ze sa tak jak wszystko -na sprzedaz.stukam w niewidzialna szybe,patrze wciaz w jeden punkt..i teraz choc wiem jak latwo sie wyrzec jak trudno utracic.czy moglam inaczej postapic gdy startujac na mis w mej glowie wciaz rodza sie pytania tak glebokie........ostatnio wciaz mysle o tym czy mozna wejsc do raju z taka smutna twarza.za droge postawilam sobie bycie przerazliwie doskonala,wieczna i niesmiertelna,zbawiajaca i umiejaca sluchac.dzis nie wiem czy nawt bym sie lekala smierci gdyby to byla smierc z milosc.skoro nie balam sie byc slaba i przyznac sie do tego.oddychac ciezko po kazdym zludzeniu,nie lekam sie nawet byc zbita na kwasne jablko.jesli ktos zacznie mi wspominac ze jestem do niczego ze pisze trzy po trzy ograniczona jak rybaze to co wymyslilam jest dobre ale 50 lat temu.usmiechne sie tylko.bo ile mozna przeciez o mnie gorszego powiedziec.wciaz zadaje sobie pytania jak mozna oddzielic lze od doswiadczenia,madrosc od starosci i nie miec przy tym kupy lat.dzis stawilam czolo samej sobie i osiagnelam cos co moge nazwac czystoscia sumienia.zrobilam cos dla kogos kogo nienawidzilam.zachowalam dystans pomiedzy soba a tym co sie kocha.czy ten ktos na gorze stworzyl serce przez pomylke?czy to co rozlacza przypadkiem nie laczy?czy to co dzieli nie kaze sie spotkac?czy nie odchodzimy by byc juz naprawde? "nie wirzysz mowila milosc w to ze z dyplomem zglupiejesz,ze zanudzisz talentem,ze z dwojga zlego mozna wybrac trzecie,w najlepsze najgorsze,w niebo i pieklo.poczekaj az cie trzepnie to we wszystko uwierzysz" boje sie milosci.tej najprawdziwszej bo innej..ale juz nic nie moze mnie zlamac.ani pustka po zyczliwym spojrzeniu,ani to ze malo palca nie zwichnelam chcac stuknac w konfesjonal,ani anonimy ktorych koperty sycza,ani obawa ze nie dam rady,nie dojde,...bo z moim szczescie wywroce sie jeszczeprzed plotem krolestwa posmiertnego,nic mnie nie zalamalo,bo wciaz mam przed oczami moja babcie podazajaca ta sama sciezka co ja dzisiaj.trzymajaca wloczke i cerujaca ze spokojem moj sweter.dziekuje jej za to ze jestem tak do niej podobna.dziekuje za te same wlosy.dziekuje jej za to ze poki ja czuje dodaje mi natchnienia.dziekuje jej za to ze wciaz ja widze.jej brwi takie same jak moje podnoszace sie na widok aniola,za piersi,za ramiona ktore przenosily mnie przez zielona granice.za plecy pochylone nad smieciem w lampie.za to wszystko.za wiara ze zycie moze zaprowadzic do boga.dziekuje..........dziekuje zyciu za bol ktory pozwala mi sprawdzic siebie.kiedy na milosc sie niecierpliwie czeka czasem wepchnie sie kurczak za chudy na rosol,opluje deszcz.ale dzis wiem ze czasem mozna podziekowac za to ze przyjdzie tylko pies bo mozna poczuc ze caly swiat mowi"na wieki wiekow amen juz tylko przez grzecznosc"a czlowiek moze sie juz nie bac niczego najwyzej slow wszystkiego najlepszego.





#rysunek #grafika





#rzeźba #wzornictwo




#proza
Legenda o zodiakach.

Dawno ,dawno temu kiedy jeszcze ludzie nie znali wędrówek gwiazd.
Ksiezyc zmieniał swoje oblicza,a słońce mocno grzało i za górami i jeziorami się chowało.
Ludzie ze zwierzętami rozmawiali i przyjacielsko z nimi żyli.
Lecz pewne zwierzęta,bardziej rozumne były i słoncu oraz księzycowi zazdrosciły.
Pierwszy rozumny ze swego stada trzód baran rogaty,
wyróżniał się swymi pieknymi zaokragłymi dumnymi rogami.
Puszył się witalnością zdrowia,bo w każdej chwili pokonywał na dystansach szybkie drogi.
Nikt nie mógł go pokonać,w igrzyskach sportowych.
Był nie samowicie zwinny,szybki i powabny.
Umięsnionone miał wszystkie członki ciała,wypręzoną pierś nosił dumną i honorową.
W każdych grach bywał pierwszy i niezwyciężony,rozważny.
W rewalizacjach do serc wybranki zrobiłby wszystko,nawet to co niezdobyte było dla niego ośągalne.
Załozył się z rywalami,że pierwszy zdobędzie księżycowa kulę.
Podkradł się za góry między jeziorami nie daleko drzew wierzbowymi,
by miec pretekst do zakradniecia się.
Ozdobiwszy się gałęzmi wierzbowymi ukradkiem wskoczył do śpiącego księzyca w jezioze
i swymi rogami pochwycił księżycową kulę.
Ona jednak unosła go wysoko na niebskłon nie daleko siebie,w taki sposób przechytrzył księżyc dumnego barana.
Odtąd pozostał jako gwiezdzisty zodiak.
Byk natomiast nie dał zawygraną i także zaangarzował się w zdobyciu dla siebie księżycowego rogala.
Chciał przepis na owe niezwykłe rogale,
w swej kulinarnej sztuce podbić serca miłośników owych wypieków.
Nie tylko intresowała go sztuka kulinarna,
ale każda sztuka:muzyczna,taneczna i ogrodnicza.
Swymi umiejetnościami dzielił się ,
jako nie ugięty nauczyciel wszelkich umiejetności do podbicia serc płci niewieścich.
Dumnym krokiem i bystrym okiem kroczył z wygięta piersią,zawadiadźkim uśmieszkiem i wszelkimi przemyślanymi pomysłami.
Zakradł się po zachodzie slońca za górami w zdobyciu owego niezwykłego kształtu,
bystrym okiem obserwyjąc i w myślach kaształt udoskanalał.
Lecz potknał się nad śpiącym rogalem księzycowym i zachaczył rogiem swoim.
Wybudzajac sie se snu księzyc pociagnał byka za soba na nieboskłon granitowy.
W taki sposób przechytrzył znówu księżyc drugiego zodiaka.
Dwaj bracia bliźnieta,tak podobni że nikt by ich nie odróżnił przechadzali i biegali nad jeziorem.
Opowiadajac i pytajac siebie na wzajem,
poezji wierszowanych i wymyślając zakończenia z niezwykłych ksiąg czytanych.
Sprawdzali swe umiejętności:matematyczne i fizyczne,
natrafili na niezwykłą kóle bardzo świetlista.
Pragnac swych geometrycznych rozwiażaniach wywnoskować dane pola owego niezwykłego okregu.
Weszli do śpiacego w jezioze kształtu i mierząc dłońmi go uchwyciwszy się,
nie spostrzegli jak okrag ten z nimi wzbija się na granitowe niebo.
W taki sposób znów księżyc zdobył kolejny dla siebie zodiak.
Założył się z innymi rakami pewnego razu rak,
że uzyska do kolekcji niezwykły przedmiot bardzo cienkiego kształtu księżyca.
Wędrując w zdobyciu niezwykłego przedmiotu rak,
skierował się za górami nad jezioro.
By zmorzyc owy kształt ,a potem go zdobyć wpadł na świetny pomysł .
Zaangażował wszelkie stworzenia wodne na wydanie synfonii ku czci owego zjawiska.
W swoim poemacie nie tylko melodia była słyszana ,ale i śpiewana.
Zasypiające cięniutki kształtem księżyc tak był poruszony,
że pogratulował i wzbił sie uchyciwszy raka za sobą.
W kolejny zadziwiajacy sposób to księżyc zakolekcjonował,zodiak na swoim granitowym nieboskłonie.
Władca nad władcami wszelkich zwierząt dumny,wysportowany i bardzo utalentowany lew.
Zachwycał się słyszac niezwykła pieśń deszczu relaksującego.
Po spędzonym dniu, w pogoniza zdobycza i posilenia.
Spacerujac za dzwiękiem melodii usiadł nad jeziorem i zasnał.
Nie zauważył ,że ułożył się na okragłej kuli,
która uniosła się wraz z nim na granitowe niebo.
Ta próba była najłatwiejsza do zdobycia przez księżyc,kolejnego zodiaka.
Przebywając za górami pewna piękna panna w swej dłoni dzieżyła księgi i zbiory niezwykłej wiedzy.
Czytajac poematy dramatyczne,czy sceniczne wyobrazała sobie jako uczestniczka w tych spektaklach.
Jej postawa w tafli wody odbijała kształty powabne i wyniosłe,
wzbudziły one okrag kulisty zarumieniony ,aczkolwiek oczarowanego księżyca.
Uczestnicząc wraz z nią w teatralnych unienieniach,starał się być niezłomnym kochankiem.
Oczarowani sobą oboje przytuleni unieśli się na granitowe niebo.
W kolejny sposób zdobył dla siebie księżyc kolejnego zdiaka.
Pewna waga bardzo wykształcona i uzdolniona szukała projektu na lustro do swojego domu.
Ważąc i mieżąc obrany kształt długo szukała,aż się wreszcie w niebo za dnia spojrzała.
Wnet zrozumiała,gdzie znaleść by go mogła.
Poszła nad jezioro ze swymi niezwykłymi strojami.
Zataczając koła w tafli wody nuciła i w tańcu w swe oblicze wychwalała,aż go ujzała.
Był ogromny,idealny wprost wymarzony taki kształtny,
że aż w dłonie klasła i zaczeła prawić mu komplementy.
Spytała się kulistego kształtu księżycowego o jego wagę i marę.
Usiadł zwarzył się i wyostrzył swoją lustrzaną barwę,
że az się wzruszyła jak na siebie w blasku jego spojrzała.
On jednak uchwytując jej niezłomna ciekawość swoją osobą,
pochwycił wzbijając się na swoje miejsce w nocnym granicie.
I znów przechytrzył księżyc,kolejnego zodiaka.
Przebywając w cieniu kamieni skorpion,wyszedł noca by przemyśleć swoje niezłomne myśli.
Pograzył się w medytacji nad sztuka walki:ducha i ciała.
Tak był zaangarzowany że niezauważył,
że jego koniec ogona uczepił się cieniutkiego kształtu księżycowego,
który w danej chwili uniósł się wraz z nim na barwe granitowe niebo.
Dobrze rozegrał i tym razem księżyc sprytem kolejnego zodiaka.
Dla strzelca zawsze ważna jest strona poznania własnego celu życiowego.
Uganiał się z czasem,jak za łanią na polowaniu,ale ona mu umyka.
Tak samo i życie biegnie swoim biegiem,
więc w rozmyślaniu skierował się nad jezioro.
Nad którym spotkał łowna sztukę,wycelował z łuku swego,
ale zamiast trafić w zdobycz,
tafił w świetlistą swym blaskiem okrągłą kule.
Zaczarował go blask księzyciowy i ofiarowujając mu poznanie przyszłosci.
Obecna sytuacja wynikajaca z poznania swej przyszłości okazała się trafnym celem dla księżyca,
który podstępnie zdobył kolejnego zodiaka.
W przeskakiwaniu w podrózy w podróz koziorozec poznajac obyczaje ludzkie.
Dowiedzał się o podróżach na księżyc.
Kierujac się w odpowiednim kierunku doszedł do gór za jezioro.
Ciekawość jego owej podróży tak nim wtrzasła ,
że w rozmowie z kolistym kregiem kiężycowym poddał się poznania owej niezwykłej podróży.
Niezwykłe są metody księżyca w zdobywaniu kolejnego zodiaka.
W swej codzienności wodnik często pragnie przebywać w swojej samotności.
Siedząc nad jeziorem wodnik zanurzył swoja siwieć
i pograżył się w niezłomnych rozmyślaniach,
zastanawiając i nad niezwykłami ciekawostki przeczytanych ksiag.
W zamyśleniu nie spostrzegł,
że w jego sieć wpadł kawałek odłamka księżycowego,
który mimo silnych starań wodnika był śilniejszy
i pociagnął go za sobą wzbijając się na tafle granitowego nieba.
W taki sposób w nieroztropności wodnika księzyc zdobył podstępnie zodiaka.
W przebywaniu razem ze śpiacym księżycem ryba,
zabiega o rady jego,
jak również pragnęła sama doradzać i jemu.
W wytwornym podwodnim świecie żadko ma okazje na tak wykwintnego słuchacza jakim staje się księżyc.
W naiwności swojej zgadza się przyjac jego radę,
przebywajac wraz znim na granitowym nieboskłonie.
Wszystkie księżycowe podchody co do zdobycia zodiaków doszły do skutku.
Dlatego mędrcy,astrologowie i wielcy uczeni ,
zagladają w rozgwieżdżone niebo i szukają,
nie jednej wskazówki dotyczacej przyszłości ,przeszłosci i ludzkiej egzystęcjii.
Copyrights Canis 2017